четверг, 15 мая 2014 г.

Урок 12

Siohodnisznij urok polskoji mowy bude duże cikawyj. My prosto predstawymo polski anekdoty mowoju oryginalu. A szczob wy wse zrozumiły, pered tym jak jich proczytajete, oznajomtesia bud laska zi słowamy, jaki możut buty nezrozumiłymy:

Spotkanie :: zustricz
Umówione miejsce :: pohodżene misce
Kolejka :: czerha
PRL :: Polska Rzeczpospolita Ludowa, Polska narodna respublika = komunistyczna Polszcza (1945 :: 1989)
Sklep :: mahazyn
Menel :: bomż, pjanycia
Wytrawne (wino) :: suche
Niebieskie :: synie
Facet :: czuwak
Kierowca :: wodij
Rzucić :: kynuty
Patrzy :: dywytsia
Skąd :: zwidky
Speszona :: zbenteżena
Załatwię :: załahodżu, wyriszu
Ubranych :: wdiahnenych
Procesja pogrzebowa :: pochoronnyj pochid
Pała :: ocinka 1, jedynka, tobto najhirsza ocinka w szkoli
Powiedziałem :: ja skazaw
Wypracowanie :: twir, pysmowa robota
Balanga :: weczirka
Nagle :: raptom
Lodówka :: chołodylnyk
Założyć :: wdiahnuty / wzuty
Łyżwy :: kowzany

Socjalizm, komunizm i kapitalizm umówili się na spotkanie. Kapitalizm i komunizm czekają w umówionym miejscu. Wreszcie wpada socjalizm i mówi:
-Przepraszam za spóźnianie, ale stałem w kolejce po mięso.
-A co to jest kolejka? - pyta kapitalizm.
- A co to jest mięso? - pyta komunizm.

Przychodzi Iwanow do sklepu w PRL.
- Co, nie ma u was mięsa?
- U nas nie ma ryb. Mięsa nie ma w sklepie obok.

Podczas subotnika (sobotniego czynu społecznego) jeden mężczyzna kopie dołki, a drugi zasypuje.
- Co robicie? - pyta przechodzień.
- Trzeci miał sadzić drzewka, ale nie przyszedł.

Przychodzi menel do sklepu i prosi o wino. Młoda, ambitna uczennica pyta czy ma być białe, czy czerwone, wytrawne czy półsłodkie, bułgarskie czy kalifornijskie...
Menel cierpliwie słucha i na koniec mówi:
- Może być i niebieskie mongolskie byle kosztowało 3.50 zł... 


Na stację benzynową podjeżdża samochód. Facet obsługujący pompę widzi na tylnym siedzeniu auta dwa pingwiny. Zaskoczony pyta kierowcę:
- Co robią tu te dwa pingwiny?
- Znalazłem je i nie wiem, co z nimi zrobić.
Facet bez namysłu odpowiada:
- Powinien je pan zawieźć do zoo.
- O, to doskonały pomysł, dziękuję!
I zadowolony kierowca odjechał. Następnego dnia znów pojawia się na stacji, a na tylnym siedzeniu jego auta siedzą te same pingwiny. Pracownik stacji mówi:
- Hej, myślałem, że zabrał je pan do zoo.
- Zabrałem, zabrałem! Spędziliśmy wspaniały dzień. Dzisiaj idziemy na plażę.

Wiadomo, że kanapka zawsze spada masłem do dołu - to raz, a dwa - wiadomo, że kot zawsze spada na 4 łapy.
Teraz wystarczy wziąć posmarować kanapkę masłem, postawić na niej kota i rzucić z pewnej wysokości.
Powinno się kręcić
;)


Pływa bogaty zając po jeziorze motorówką, wszyscy patrzą się na niego. Nagle przychodzi pijany niedźwiedź i mówi:
- A skąd masz??
Zając odpowiada:
- A jak się nie pije to się ma!
Na następny dzień zając jeździ porshem po ulicy wszyscy się patrzą. Nagle znowu przyłazi pijany niedźwiedź i pyta:
- A skąd masz?
Zając odpowiada:
- A jak się nie pije to się ma!
Potem zając lata po niebie helikopterem. Nagle niedźwiedź przelatuje koło niego samolotem. Zając pyta:
- A skąd masz?
A niedźwiedź:
- A jak się zda butelki to się ma!


Dyrektor kocha się z sekretarką. Sekretarka lekko speszona:
- Dyrektorze, może drzwi zamkniemy? Całe biuro patrzy...
- Nie! Jak zamkniemy, to pomyślą, że wódkę pijemy.


Jasiu wpada spóźniony do szkoły. Na schodach stoi dyrektor i woła:
- Dziesięć minut spóźnienia!
- Ku*wa, ja też! - stwierdza Jasiu ze zrozumieniem.


Lato, popołudnie, mąż mówi do żony:
- Może pójdziemy do łóżka?
- Ale Jasiu jeszcze nie śpi, jak mu wytłumaczysz, że tak wcześnie do łóżka idziemy? A jak coś usłyszy?
- Ja to załatwię - mówi mąż i idzie do Jasia.
- Jasiu, stań w oknie i licz ubranych na czarno ludzi. Za każdego dostaniesz ode mnie złotówkę.
Jasiu idzie do okna, rodzice do łóżka. Jasiu liczy:
- Złoty... dwa... trzy... oj, ojcu by taniej prostytutka wyszła,
procesja pogrzebowa idzie...

Nauczyciel pyta:
- Jasiu, ile miałeś lat w ostatnie urodziny?
- 7.
- A ile będziesz miał w następne?
- 9.
- Siadaj, pała!
- Niech to szlag, pała w urodziny!


Jasiu tłumaczy ojcu, dlaczego dostał jedynkę z matematyki.
- Nauczyciel zapytał mnie, ile jest dwa razy trzy, powiedziałem, że sześć. No to on mnie zapytał, ile jest trzy razy dwa...
- A to nie jeden ch*j?! - przerywa przytomnie ojciec.
- Właśnie tak mu powiedziałem...


Pani w szkole nakazała dzieciom napisać wypracowanie, które miało by się kończyć zdaniem: "Mama jest tylko jedna". Na drugi dzień pani pyta się dzieci. 
- No dzieci przeczytajcie co napisaliście - może zaczniemy od Małgosi. 
- Mama jest kochająca przytula nas, układa do snu. Mama jest tylko jedna. 
- Gosiu 5 siadaj. Teraz Pawełek 
- Mama wyprowadza nas na spacery kupuje nam rowery. Mama jest tylko jedna. 
- Pawełku 5 siadaj. 
Wreszcie Pani przepytała prawie całą klasę. Pozostał tylko Jasiu. 
- Jasiu a ty, co napisałeś? 
- W domu balanga, a wódka leje się litrami. Nagle wódka się skończyła, więc mama do mnie: Jasiek skocz do lodówki przynieś dwie wódki. Idę do kuchni, otwieram lodówkę i drę się z kuchni: 
Mama! Jest tylko jedna!


Żona do męża przed wyjściem na plażę:
- Chciałabym założyć coś, co zadziwi wszystkich!
- To załóż łyżwy...

***
Na kinec - stattia. Cioho razu proczytajte pro Nowu Hutu:
http://porteuropa.eu/ua/krakiw/cikawi-miscia/2170-nowa-huta

Комментариев нет:

Отправить комментарий