Siohodnisznij urok polskoji mowy bude duże cikawyj. My prosto predstawymo polski anekdoty mowoju oryginalu. A szczob wy wse zrozumiły, pered tym jak jich proczytajete, oznajomtesia bud laska zi słowamy, jaki możut buty nezrozumiłymy: Spotkanie :: zustricz Umówione miejsce :: pohodżene misce Kolejka :: czerha PRL :: Polska Rzeczpospolita Ludowa, Polska narodna respublika = komunistyczna Polszcza (1945 :: 1989) Sklep :: mahazyn Menel :: bomż, pjanycia Wytrawne (wino) :: suche Niebieskie :: synie Facet :: czuwak Kierowca :: wodij Rzucić :: kynuty Patrzy :: dywytsia Skąd :: zwidky Speszona :: zbenteżena Załatwię :: załahodżu, wyriszu Ubranych :: wdiahnenych Procesja pogrzebowa :: pochoronnyj pochid Pała :: ocinka 1, jedynka, tobto najhirsza ocinka w szkoli Powiedziałem :: ja skazaw Wypracowanie :: twir, pysmowa robota Balanga :: weczirka Nagle :: raptom Lodówka :: chołodylnyk Założyć :: wdiahnuty / wzuty Łyżwy :: kowzany Socjalizm, komunizm i kapitalizm umówili się na spotkanie. Kapitalizm i komunizm czekają w umówionym miejscu. Wreszcie wpada socjalizm i mówi: -Przepraszam za spóźnianie, ale stałem w kolejce po mięso. -A co to jest kolejka? - pyta kapitalizm. - A co to jest mięso? - pyta komunizm. Przychodzi Iwanow do sklepu w PRL. - Co, nie ma u was mięsa? - U nas nie ma ryb. Mięsa nie ma w sklepie obok. Podczas subotnika (sobotniego czynu społecznego) jeden mężczyzna kopie dołki, a drugi zasypuje. - Co robicie? - pyta przechodzień. - Trzeci miał sadzić drzewka, ale nie przyszedł. Przychodzi menel do sklepu i prosi o wino. Młoda, ambitna uczennica pyta czy ma być białe, czy czerwone, wytrawne czy półsłodkie, bułgarskie czy kalifornijskie... Menel cierpliwie słucha i na koniec mówi: - Może być i niebieskie mongolskie byle kosztowało 3.50 zł... Na stację benzynową podjeżdża samochód. Facet obsługujący pompę widzi na tylnym siedzeniu auta dwa pingwiny. Zaskoczony pyta kierowcę: - Co robią tu te dwa pingwiny? - Znalazłem je i nie wiem, co z nimi zrobić. Facet bez namysłu odpowiada: - Powinien je pan zawieźć do zoo. - O, to doskonały pomysł, dziękuję! I zadowolony kierowca odjechał. Następnego dnia znów pojawia się na stacji, a na tylnym siedzeniu jego auta siedzą te same pingwiny. Pracownik stacji mówi: - Hej, myślałem, że zabrał je pan do zoo. - Zabrałem, zabrałem! Spędziliśmy wspaniały dzień. Dzisiaj idziemy na plażę. Wiadomo, że kanapka zawsze spada masłem do dołu - to raz, a dwa - wiadomo, że kot zawsze spada na 4 łapy. Teraz wystarczy wziąć posmarować kanapkę masłem, postawić na niej kota i rzucić z pewnej wysokości. Powinno się kręcić ;) Pływa bogaty zając po jeziorze motorówką, wszyscy patrzą się na niego. Nagle przychodzi pijany niedźwiedź i mówi: - A skąd masz?? Zając odpowiada: - A jak się nie pije to się ma! Na następny dzień zając jeździ porshem po ulicy wszyscy się patrzą. Nagle znowu przyłazi pijany niedźwiedź i pyta: - A skąd masz? Zając odpowiada: - A jak się nie pije to się ma! Potem zając lata po niebie helikopterem. Nagle niedźwiedź przelatuje koło niego samolotem. Zając pyta: - A skąd masz? A niedźwiedź: - A jak się zda butelki to się ma! Dyrektor kocha się z sekretarką. Sekretarka lekko speszona: - Dyrektorze, może drzwi zamkniemy? Całe biuro patrzy... - Nie! Jak zamkniemy, to pomyślą, że wódkę pijemy. Jasiu wpada spóźniony do szkoły. Na schodach stoi dyrektor i woła: - Dziesięć minut spóźnienia! - Ku*wa, ja też! - stwierdza Jasiu ze zrozumieniem. Lato, popołudnie, mąż mówi do żony: - Może pójdziemy do łóżka? - Ale Jasiu jeszcze nie śpi, jak mu wytłumaczysz, że tak wcześnie do łóżka idziemy? A jak coś usłyszy? - Ja to załatwię - mówi mąż i idzie do Jasia. - Jasiu, stań w oknie i licz ubranych na czarno ludzi. Za każdego dostaniesz ode mnie złotówkę. Jasiu idzie do okna, rodzice do łóżka. Jasiu liczy: - Złoty... dwa... trzy... oj, ojcu by taniej prostytutka wyszła, procesja pogrzebowa idzie... Nauczyciel pyta: - Jasiu, ile miałeś lat w ostatnie urodziny? - 7. - A ile będziesz miał w następne? - 9. - Siadaj, pała! - Niech to szlag, pała w urodziny! Jasiu tłumaczy ojcu, dlaczego dostał jedynkę z matematyki. - Nauczyciel zapytał mnie, ile jest dwa razy trzy, powiedziałem, że sześć. No to on mnie zapytał, ile jest trzy razy dwa... - A to nie jeden ch*j?! - przerywa przytomnie ojciec. - Właśnie tak mu powiedziałem... Pani w szkole nakazała dzieciom napisać wypracowanie, które miało by się kończyć zdaniem: "Mama jest tylko jedna". Na drugi dzień pani pyta się dzieci. - No dzieci przeczytajcie co napisaliście - może zaczniemy od Małgosi. - Mama jest kochająca przytula nas, układa do snu. Mama jest tylko jedna. - Gosiu 5 siadaj. Teraz Pawełek - Mama wyprowadza nas na spacery kupuje nam rowery. Mama jest tylko jedna. - Pawełku 5 siadaj. Wreszcie Pani przepytała prawie całą klasę. Pozostał tylko Jasiu. - Jasiu a ty, co napisałeś? - W domu balanga, a wódka leje się litrami. Nagle wódka się skończyła, więc mama do mnie: Jasiek skocz do lodówki przynieś dwie wódki. Idę do kuchni, otwieram lodówkę i drę się z kuchni: Mama! Jest tylko jedna! Żona do męża przed wyjściem na plażę: - Chciałabym założyć coś, co zadziwi wszystkich! - To załóż łyżwy... *** Na kinec - stattia. Cioho razu proczytajte pro Nowu Hutu: http://porteuropa.eu/ua/krakiw/cikawi-miscia/2170-nowa-huta
Блог о изучении иностранных языков. Секреты, техники, советы по изучению иностранных языков: английского, польского, немецкого ...
четверг, 15 мая 2014 г.
Урок 12
Подписаться на:
Сообщения (Atom)